30.1.13

"All I wanna see you in is just skin..."


Myślałaś, że to będzie kolejny nudny wieczór. Pijąc kolejną z rzędu herbatę, rozmawiałaś ze swoją przyjaciółką na Twitterze i słuchałaś najnowszej płyty swojego chłopaka - Believe Acoustic. Nawet nie zauważyłaś, a już była godzina 21. Czas nieubłaganie pędził do przodu. Postanowiłaś wziąć długą, odprężającą kąpiel. Drepcząc korytarzem w kierunku łazienki, nagle poczułaś jak coś ciągnie cię w tył i lekko rzuca o ścianę. Przestraszyłaś się, jednak gdy poczułaś perfumy swojego oprawcy wiedziałaś, że to Justin. Kanadyjczyk sunął swym nosem po Twojej szyi, aż dotarł do ucha, do którego wyszeptał: "Tęskniłaś?". Nie zdążyłaś odpowiedzieć, gdyż chłopak złączył Wasze usta w pocałunek. Tego właśnie było Ci trzeba - przez trasę piosenkarza ostatni raz widzieliście się ok. 2 miesiące temu. Justin swoimi chłodnymi dłońmi błądził po twoim ciele, co sprawiło, że przeszła cię armia dreszczy. Artysta jeszcze zachłanniej wbił się w twoje usta, przez co straciłaś ostatnie resztki rozumu. Wiedziałaś, że to, co zaraz się zdarzy, będzie magiczne, namiętne... Nie mogłaś się już tego doczekać. Po chwili poczułaś, jak tracisz grunt pod nogami - twój chłopak lekko wziął Cię w swoje ramiona, silnym kopem otworzył drzwi twojej sypialni i posadził na biurku, przy którym chwilę wcześniej siedziałaś zastanawiając się, co będziesz robić tego wieczoru. Nie zauważywszy kubka, lekko trąciłaś go, przez co zawartość jaka w nim była, rozlała się po podłodze. Justin zaczął ściągać Twoją koszulkę, która trafiła w kąt pokoju. Nie byłaś mu dłużna i odpłaciłaś się pięknym za nadobne... Widząc jego umięśniony tors, zaczęłaś zataczać serduszka na nim. Justinowi sprawiało to przyjemność, czego domyśliłaś się po lekkim uśmiechu chłopaka. Po kilku minutach gdy ciśnienie między Wami wzrastało, chłopak oderwał się od Twoich ust i przeniósł je na twoją szyję. Zaczął ją pieścić swym językiem. Doprowadzał cię tym do ekstazy - wplotłaś swoje palce w jego miękkie włosy i przybliżyłaś jego głowę do swojego ciała jeszcze bardziej. Justin ssał, przygryzał każdy milimetr Twojej skóry, po czym zaczął schodzić coraz niżej. Jego zręczne palce dobrały się do zapięcia Twego stanika, co sprawiło, że w przeciągu kilku sekund leżał on w miejscu, gdzie wcześniej trafiła Twoja bluzka. Justin zaczął na nowo obdarowywać pocałunkami twoje ciało, ale tym razem twoje piersi. W międzyczasie pozbyliście się dolnej części waszego ubioru, przez co zostaliście jedynie w bieliźnie, która zasłaniała wasze części intymne. Zaczęłaś cicho pomrukiwać, gdyż to, co robił Justin, podniecało się jeszcze bardziej. Chłopak zaczął sunąć swym językiem wzdłuż twojego brzucha, aż doszedł do majtek, które zręcznym ruchem swoich warg i zębów ściągnął z ciebie. Zaczął pieścić Twoje miejsca intymne. Twoje ciało oblała fala ciepła, która była najbardziej odczuwalna w podbrzuszu. Na twoim czole pojawiły się pierwsze kropelki potu, a w oczach iskierki pożądania. Lekko odepchnęłaś chłopaka od siebie, po czym kazałaś mu położyć się na łóżku. Teraz to Ty przejęłaś inicjatywę. Wtopiłaś się w usta Kanadyjczyka, a po chwili wasze języki toczyły walkę o dominację. Jedną ręką zdjęłaś jego bokserki, gdyż doskonale wiedziałaś, że kawałek materiału zawadza Przyjacielowi twojego chłopaka. W tym momencie Justin nie wytrzymał... Zepchnął cię z siebie, po czym sam położył się nad Tobą i powoli złączył wasze ciała w jedność. Czułaś, jak lekko porusza się w Tobie, tak jakby robił to po raz pierwszy i badał środowisko, w którym się znajduje. Jednak po chwili jego ruchy stały się dynamiczniejsze, silniejsze. Po czole chłopaka spływały strużki potu, a pocałunki stawały się coraz bardziej namiętne. W ciągu kilku minut Twoje ciało przeszedł niesamowity dreszcz, przez co wygięłaś się w łuk. W tym samym momencie Justin też 'otrzymał' upragnione uniesienie. Jego ciało opadło na Twoje... Czułaś jego nierównomierny oddech na swojej szyi i słyszałaś, jak szybko bije jego serce...
"Dziękuję Shawty - usłyszałaś jego zachrypnięty głos - wiedziałem, że mnie nie zawiedziesz..."



24.8.12

Believe Tour - my story.


“Cause everything starts from something, but something would be nothing, nothing if your heart didn’t dream with me…” – Tak. Właśnie piosenka Believe towarzyszyła mi od rana w drodze do Łodzi. Po co tam jechałam? Spełnić marzenia. Zobaczyć osobę, dzięki której tak naprawdę uwierzyłam w siebie. Dzięki której nie poddaję się i dążę do swych marzeń. Czy to nie cudowne? Dla mnie owszem. Od zawsze tego pragnęłam. Chciałam spotkać Justina oraz inne Polish Beliebers. W końcu nam się udało. Po długich walkach właśnie NAM udało się wygrać marzenia. Powoli dojeżdżałam do hali, przed którą zebrał się już spory tłumek fanek Kanadyjczyka. Każda z nich trzymała plakaty z jego podobizną oraz Polskie flagi. Gdy wysiadłam z samochodu, dołączyłam do Beliebers i rozpoczęłyśmy odliczanie. Zostały tylko 2 godziny. Tylko tyle czasu dzieliło nas od spełnienia największego marzenia… Wiele z nas śmiało się, inne płakały ze szczęścia. Nadal nie mogłyśmy w to uwierzyć. Coś, co na pozór było nie do osiągnięcia, coś, o czym tyle marzyłyśmy – właśnie się dzieje. Po kilku wspólnie wyśpiewanych piosenkach, tańcach, mini-paradzie, ochroniarze otworzyli drzwi do hali. Przed wejściem uformowała się dość długa kolejka, jednak na moje szczęście, stałam na jej początku. Po ok. 10 minutach byłam już w środku. Niedaleko drzwi uplasowało sobie miejsce stoisko z pamiątkami z trasy. Były tam m.in. koszulki, kubki i inne gadżety związane z Justinem. Po zakupieniu drobnego upominku udałam się na salę, gdzie miał odbyć się koncert. Cóż – muszę przyznać, że była ogromna. Na szczęście miałam miejsce w sektorze, który mieścił się blisko sceny, dlatego wszystko bardzo dobrze widziałam. Po zajęciu miejsc przez większość osób, wybiła upragniona godzina – 18:30. Po kilku minutach na scenę weszła Carly, która rozgrzewała publiczność przed występem Justina. Dziewczyna zaśpiewała kilka swoich kawałków, m.in. Call me maybe dzięki któremu wszystkie osoby na hali poczuły TĄ atmosferę. Na tablicy za nią pojawił się zegar, który odliczał końcowy czas do wyjścia JB na scenę. Zostało tylko 10 minut. Tylko 10 minut, które dzieliło nas, Polish Beliebers od ujrzenia Justina Drew Biebera - naszego idola, naszej inspiracji, chłopaka, dzięki któremu nasze życie stało się lepsze. Minuty coraz szybciej upływały. Ze sceny dobiegał głos DJ James’a, który rozgrzewał publiczność. Minuta. Tylko 60 sekund. Każda Polish Belieber odliczała sekundy razem z DJ. W moich oczach momentalnie pojawiły się łzy… Nie mogłam w to uwierzyć. 
10, 9, 8, 7, 6, 5, 4, 3… 2… 1!
ZACZYNAMY ZABAWĘ!
Spośród dużej chmury dymu wyłonił się On. Zaczęły się pierwsze dźwięki melodii ‘All around the world’. Justin po chwili powiedział: Polish Beliebers, czy wy też chcecie być kochani? (nawiązanie do linijki: Cause all around the world people want to be loved). Kanadyjczyk zaczął śpiewać piosenkę, przy czym tańczył wraz ze swoim zespołem. Po AATW zaśpiewał Take you, a następnie Right here.
- Witaj Polsko! – jego głos cudownie zadźwięczał w moich uszach – Jak się dziś macie? Dziękuję za tak liczne przyjście na koncert… Nawet nie wiecie, jak się cieszę, że mogę tu wystąpić! Dziękuję, że o to walczyliście. Czy jesteście gotowi na najlepszą noc swojego życia? Jeśli tak… RUSZAMY! Pamiętajcie, że dopóki będziecie mnie kochać, będę waszą platyną, waszym srebrem, złotem… LEGGO!
Po tych słowach JB zaśpiewał As long as you love me, a następnie Somebody to love z wcześniejszej płyty. Publiczność bawiła się cudownie, każda Belieber skakała oraz śpiewała wraz z Justinem. Kanadyjczyk nagle przerwał kawałek, po czym spytał się nas:
- Drogie dziewczyny… Czy mogę zostać waszym chłopakiem?
Justin zabawnie poruszał brwiami, po czym zaczął śpiewać Boyfriend. Jego ruchy sprawiały, że na hali panowała podwyższona temperatura :D Po skończonym utworze Justin zniknął za kurtyną, a na scenie pojawił się zespół The Wanted, który był drugim suportem Justina podczas trasy. Skład zaśpiewał kilka piosenek, po czym na scenie zgasły światła. Po chwili jeden reflektor zaświecił wprost na Justina, który siedział na taboreciku z gitarą w ręku. Nastąpiła ‘melancholijna’ część koncertu.
- Well… Jak już wspomniałem wcześniej, jesteście naprawdę cudownymi fanami! Mimo tylu przeszkód, nie poddaliście się i za to was najbardziej kocham. Wiem, że czasami jest lepiej, czasami gorzej, ale po to tutaj jestem – by was wspierać. I pamiętajcie – cokolwiek by się nie stało… Everything’s gonna be… alright.
Justin zaczął śpiewać utwór, podczas którego każda z nas wyjęła święcące pałeczki, którymi machałyśmy. Pozostał tylko blask reflektora oraz głos Justina. Po Be Alright Justin zaśpiewał Up, Fall, a następnie Never let you go. Podczas tego wieczoru po raz drugi w moich oczach zagościły łzy. Były to łzy szczęścia. Od pierwszego przesłuchania NLYG marzyłam, by usłyszeć tą piosenkę na żywo. Zauważyłam, że moja przyjaciółka, która stała obok też miała ‘wodę’ w oczach. Przytuliłam ją i w uścisku wysłuchałyśmy utworu do końca. Gdy Justin skończył śpiewać, odłożył gitarę na bok i rozglądnął się po sali. Na jego twarzy gościł uśmiech oraz miał iskierki szczęścia w oczach. To było niesamowite uczucie wiedząc, że on uszczęśliwia nas, a my jego.
- Tyle pięknych dziewczyn pojawiło się dziś  na moim koncercie. I tak zastanawiam się… Ile z was jest singiel kami – momentalnie sala z cichego miejsca stała się chyba najgłośniejszym w całej Europie – Och, wnioskuję, że dużo – Justin zaśmiał się lekko – A ile z Was czuje się samotnych? – kolejna salwa krzyków ze strony publiczności – O, też dość dużo. Wiecie po co was się o to pytam? Gdyż dziś, właśnie tutaj, w Łodzi… Wybiorę swoją One less lonely girl.
Każda z Polish Beliebers na sali wraz z Justinem zaczęła śpiewać jeden z jego najbardziej znanych utworów. Kanadyjczyk podszedł do granicy sceny, gdzie następnie uścisnął ręce fanów z pierwszych rzędów. Po chwili jedna z nas wyszła na scenę. Poznawałam tą dziewczynę. Zaledwie tydzień temu rozmawiałam z nią na tinychat, gdzie wspólnie jarałyśmy się koncertem. Szczęściara – pomyślałam w myślach. Dziewczyna miała łzy w oczach, a gdy podszedł do niej Justin z wielkim bukietem róż – o mało co nie zemdlała. Biebs przytulił ją mocno i szepnął do jej ucha: Spokojnie to tylko ja. Każda z nas wydała słynne: awww, gdyż Jus zapomniał, że wszystko co mówi słychać na całej hali. Z niewielką pomocą tancerzy dziewczyna zeszła ze sceny. Justin ponownie się uśmiechnął i zaczął śpiewać Love me like you do. Wiele dziewczyn musiało usiąść z wrażenia na krzesełkach (dlaczego – chyba nie muszę tłumaczyć). Po skończonej piosence Justin znikł ze sceny, a na tablicy pojawił się wielki napis: To już koniec. Dziękuję Wam za wszystko. Jesteście wspaniali! Publiczność zaczęła krzyczeć sławne ‘Buuu’ oraz ‘Chcemy więcej!’. Po chwili na scenie pojawił się z powrotem Justin.
- Niestety, koncert dobiegł już końca. Dziękuję wam za wszystko, jesteście wspaniali! Chciałem wam tylko powiedzieć, byście po prostu… Wierzyli. Just believe.
Ostatnim utworem, jaki Justin zaśpiewał tego wieczoru było ‘Believe’. Na telebimie za chłopakiem ukazały się jego zdjęcia – gdy grał na gitarze w Stratford, z początków kariery. Każda z nas śpiewała razem z nim piosenkę. To było niesamowite. Pod koniec utworu chórem krzyknęliśmy: DZIĘKUJEMY. Szczerze? W oczach Justina dostrzegłam łzy. Był naprawdę szczęśliwy. I to szczęście dałyśmy mu my, rodzina Polish Beliebers.
“To what you can do, You just gotta believe…” J
___

Zwycięskie opowiadanie z opb.xx.pl Dziękuję wszystkim, którzy na mnie głosowali i pisali pochlebne zdanie o moim ‘opowiadanku’. Naprawdę, jestem Wam za to ogromnie wdzięczna! #muchlove




17.8.12

Love me like there's nothing left to lose...


JB tak dziś pięknie wyglądał. Nie mogłam mu się oprzeć. Wiem, że ślubowałam utratę dziewictwa po ślubie, ale teraz, po 2 latach związku z Justinem byłam pewna i gotowa, by zrobić TO. No i w końcu nie wytrzymałam. On pachniał tak pociągająco i przyjmował seksowne pozy a swoimi ustami i językiem po prostu mnie kusił i wabił do siebie. Chciałam z nim robić nieprzyzwoite rzeczy. Chciałam żeby mnie dotykał i nigdy nie przestawał. Podeszłam do niego. "Shawty co się dzieje?" - zapytał. Ja na to: "Justin... Nie mów nic... shh...", po czym zaczęłam go namiętnie całować. On objął mnie w talii i wziął na ręce. Zaniósł mnie do sypialni... Usiadł ze mną w ramionach na łóżku. Zaczął mnie lekko muskać po szyi. Po kilku minutach przestał, spojrzał mi głęboko w oczy i zapytał: "Shawty na pewno tego chcesz? Nie chcę Cię do niczego zmuszać...’'… ‘’Tak Justin pragnę Cię. Ja nigdy nie umiałam przejść obok Ciebie obojętnie. Od zawsze na Twój widok robiło mi się gorąco i miałam ochotę podbiec do Ciebie i zacząć szalenie całować. Już dłużej nie wytrzymam Justin ja chcę żebyś mnie dotykał, chcę czuć Twoje gorące ciało, które mnie obejmuje i chcę być cała Twoja’’ odpowiedziałam. '"Kocham Cię wiesz?" Odpowiedział po czym zaczął delikatnie całować mnie w usta. Czułam się, jakby dotykał mnie motyl... Jednak po chwili pocałunki stawały się co raz bardziej zachłanniejsze, czułam, że z każdą chwilą zatracamy się w sobie. Od teraz nie liczyło się dla mnie nic, prócz Justina... Był delikatny. Pieścił moje zaróżowione policzki i gorącą szyję. Całował dokładnie i z uczuciem. To było piękne uczucie. Dotykał moje ramiona. Zaczął powoli odpinać moją sukienkę. Rozwiązał moje włosy a one lekko opadły mi na ramiona. Pieścił je swoim ciepłym dotykiem choć czułam że jego ręce drżą. ‘' Justin coś jest nie tak? ‘' Zapytałam. ‘' Wszystko w porządku ale boję się że zrobię Tobie krzywdę... Nie chcę żebyś czegoś żałowała. Nie chcę Cię stracić. ' jego słowa dodały mi otuchy. '’ Justin nie bój się. To ja powinnam sie bać bo to jest mój pierwszy raz, ale ja Ci ufam i kocham Cię. Nie zrobisz mi krzywdy ja sama tego pragnę!’’. '"Nawet nie wiesz jak mi na Tobie zależy... Chcę dla Ciebie jak najlepiej kochanie... Byłaś jesteś i będziesz do końca moich dni najważniejsza dla mnie. To się nigdy nie zmieni...'' Powiedział po czym zdjął ze mnie ubranie.. Oboje zostaliśmy w samej bieliźnie... Justin patrzył na mnie badawczym wzrokiem, jakby szukał odpowiedzi na jakieś pytanie... Patrzył na mnie a ja czułam że coraz bardziej się rumienię. Nigdy nie czułam się aż tak obserwowana. Nie było to złe spojrzenie. On patrzył na mnie z uwielbieniem a w jego oczach migotały iskierki szczęścia. Miałam nadzieję że z czasem moje skrępowanie minie. Gdy dotknął mojego uda lekko się wzdrygnęłam. Justin od razu to zauważył. ‘' Nie bój się skarbie. Jesteś najpiękniejsza! Masz piękne ciało które uwielbiam i chciałbym go spróbować. Nie krępuj się mnie. To nic złego kochanie że siebie pragniemy.’' Po tych słowach poczułam jego rozpalone wargi na moim brzuchu. Wszystkie wątpliwości i skrępowanie minęło. Justin nie przestawał muskać mojego brzucha. Po jakimś czasie zaczął kierować się w górę, ku moim piersiom. Poczułam lekki dotyk jego dłoni na nich, lecz po chwili zabrał je. Spojrzałam na niego i lekko skinęłam głową, tak jakbym odpowiadała na pytanie: "Czy na pewno chcesz tego?". Kiwnęłam potakująco głową i spojrzałam głęboko w jego czekoladowe oczy. Były one pełne uczucia i zafascynowania. Czułam że skupia całą uwagę na mnie. Czułam się w tym momencie jak księżniczka. Spojrzałam na jego nabrzmiałe od pocałunków malinowe usta i lekko go pocałowałam żeby tym razem jemu dodać trochę odwagi. Uśmiechnął się lekko i wrócił do badania mojego ciała. Zaczął pieścić moje piersi a moje ciało instynktownie naprężyło się. Czułam się fantastycznie. Wewnątrz siebie czułam jak zalewa mnie fala gorąca i pożądania. Nie chciałam być dłużna Justinowi. Zaczęłam lekko jeździć palcem po jego torsie... Czułam, że jest mu dobrze. Po chwili przeszłam do sedna. Zaczęłam całować jego klatkę piersiową następnie zaczęłam muskać go po szyi... Zaczął lekko pojękiwać. Wiedziałam, że podoba mu się to, więc nie przestawałam. Po kilku minutach czułam jak jego członek staje się coraz większy z podniecenia... Jego ściszony głos pieścił moje uszy. Jego ciepły dotyk przyprawiał mnie o dreszcze. Czułam się szczęśliwa aczkolwiek chciałam brnąć w to dalej. Justin gwałtownie ale za razem delikatnie położył mnie na łóżku. Spojrzał głęboko w oczy i zaczął namiętnie całować badając językiem moje usta i pieszcząc mój język. Nigdy nie całował mnie z takim zaangażowaniem i z taką ochotą. To było kolejne nowe przeżycie. Czułam że tej nocy idę na całość. Gdy mnie całował jedną ręką zanurzał się w moich miękkich włosach. Słyszałam jak cicho jęknął. Jego przyspieszony oddech i głos jego serca wypełniał mnie. Czułam że dziś doświadczę czegoś nowego. Czegoś co zapamiętam na zawsze i coś co połączy nas już na zawsze i przypieczętuje naszą miłość. Justin nagle stał się spięty, nie wiedziałam o co chodzi... Zerwał się z łóżka i podszedł do okna. Spojrzał na gwiazdy na niebie i szepnął: "A jeśli coś nie wyjdzie? Jeśli mi się nie uda? Ja na prawdę boję się, że coś pójdzie nie tak..." Usiadł na miękkim dywanie i złapał się za głowę. Wiedziałam, że muszę pokazać mu, że zależy mi na nim, na tym co się dzieje i na nas.. Na wpół naga podeszłam do niego i przytuliłam go do swojego ciała. Chciałam, by słyszał jak moje serce bije, bije tylko dla najważniejszej osoby w moim życiu... Wyszeptałam: "Nie bój się. Kocham cię..." i zaczęłam go z powrotem całować. Zauważyłam, że Justin stracił jakiekolwiek obawy i przejął inicjatywę. Zerwał z nas pozostałą bieliznę i położył mnie na łóżko namiętnie całując... Leżałam na łóżku naga. Nie czułam już żadnej krępacji. To było coś pięknego. Chciałam jak najszybciej się z nim połączyć. Poczuć go w sobie. Wiedziałam że Justin już jest na to gotowy dlatego nie chciałam dłużej z tym zwlekać. Zachęciłam Justina spojrzeniem i puściłam mu oczko tak na dodanie otuchy. ‘' Pamiętaj że Cię kocham i że nigdy Cię nie skrzywdzę ‘'. W odpowiedzi pocałowałam go w usta. Czekałam na ten moment. Poczułam członka Justina między udami i lekko je rozchyliłam zapraszając go tym do siebie. Just był delikatny. Pocałował mnie w czoło i lekko wszedł we mnie po czym od razu gwałtownie wyszedł. Nie wiedziałam co się stało. ‘' Nie mogę. Naprawdę boję się zadać Tobie ból! ‘'… ‘' Justin każdy pierwszy raz boli ale ja o tym nie myślę. Ja myślę o tym jak będzie nam cudownie. Przestań się tym przejmować i kochaj się ze mną głuptasie! ‘'. Justin lekko się roześmiał i wrócił do poprzedniej czynności. Wszedł we mnie kolejny raz powoli ale tym razem głębiej. Zabolało mnie to ale odsunęłam od siebie te myśli i rozkoszowałam się tą chwilą. Justin ruszał biodrami powoli aczkolwiek były to zdecydowane ruchy. Czułam jak nam obojgu różowieją policzki i przyspiesza oddech oraz bicie serca. Justin pojękiwał a ja wiłam się pod nim z rozkoszy. Nigdy nie pomyślałabym że miłość fizyczna może dać mi tyle przyjemności. Justin splótł nasze dłonie i tkwiąc we mnie patrzył mi się przenikliwie w oczy. Czułam jego ciepły oddech na mojej szyi po czym pocałował ją delikatnie. Uwielbiam gdy to robił. Przyprawiał mnie tym o dreszcze! Znów spojrzał w moje oczy i wypowiedział dwa magiczne słowa ' Kocham Cię! ' niczego wtedy więcej do szczęścia nie potrzebowałam. Jego ruchy stawały się gwałtowniejsze  ale nie czułam już żadnego bólu. Czułam samą przyjemność. Kocham się z moim chłopakiem którego kocham nad życie. Justin był coraz gwałtowniejszy. Czułam że już niedługo to się stanie że oboje zdobędziemy szczyt! Nasze ciała były mokre od potu ale to dodawało uroku. Za oknem panowała noc. Na niebie widniał piękny księżyc i miliardy gwiazd. A ja? Ja właśnie kochałam się z moim chłopakiem który dawał mi cholerną przyjemność! pożądałam jego ciała. Czułam że od tego momentu coś się zmieni że już na zawsze zapamiętam tę chwilę. Justin ruszał biodrami coraz bardziej a ja czując go w sobie w końcu doszłam do szczytu! Wiłam się i jęczałam z rozkoszy! Nie kontrolowałam swojego ciała. Krzyczałam imię swojego ukochanego i zaciskałam nasze dłonie. To uczucie było nie do opisania. Nigdy nie czułam się tak fantastycznie! Justin również doszedł. Zaczął krzyczeć moje imię i jęczeć a po pewnym czasie opadł na mnie i zaczął łapać powietrze a jego serce waliło jak młot. Leżeliśmy tak przez jakiś czas. Każde z nas było zadowolone i pełne szczęścia. Chwila, na którą tak długo oboje czekaliśmy właśnie spełniła się. Po chwili Justin położył się obok mnie. Przytulił moje gorące i spocone ciało do swojego. Czułam, że dreszcze przenikają każdy element mojej materii. To było najprzyjemniejsze uczucie w życiu. Justin cały czas głęboko patrzył w moje oczy i uśmiechał się do mnie... Czułam się jak księżniczka, anioł, osoba, która dostała wszystko w swoim życiu. Po chwili zasnęliśmy wtuleni w siebie. Po tym zdarzeniu wiedziałam, że Justin jest najważniejszą osobą w moim życiu i nigdy nie opuszczę go. Wiem, że Just kocha mnie równo mocno jak ja jego…
 Czego chcieć więcej? ... <3

* Pisane razem z @Natsensible *